„Z muzyką klasyczną ku Niepodległej”
Przez ostanie trzy tygodnie uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w Drezdenku mogli wysłuchać kilku wyjątkowych koncertów z muzyka polską, która w XIX i XX wieku wiodła nas ku niepodległości.
Wszystkie koncerty odbyły się w drezdeneckiej auli przy pełnej publiczności. Dyrekcja i nauczyciele zadbali, by uczniowie mogli wynieść z tych spotkań jak najwięcej. Podejrzewam, że wielu z tych uczniów, to dzieci moich podopiecznych. W trakcie koncertów przypomnieliśmy fundamenty polskości: historię kultury, flagi i pieśni. Szczególnym punktem odniesienia była słynna bitwa pod Grunwaldem, której jedną z przyczyn był zatarg o nasz gród. To wtedy rycerstwo skrzykiwało się wokół flagi, a do boje zagrzewała pieśń „Bogurodzica”, będąca wówczas hymnem polskich wojowników.
Wyjątkowa też była lista wykonawców. Oprócz mistrza Piotra Szychowskiego przed dziećmi zagrali także: Aleksandra Klafetka, Weronika Kujawa, Barbara Perzyńska, Giuseppe D’Aloi i Bartłomiej Tabor. Ja mogłem przy okazji zdradzić, że ten ostatni dostał się na studia do Wiednia do niezmiernie prestiżowej uczelni. To tak, jakby jakiś piłkarz zagrał w Realu Madryt. A muzyka? Głównie polska, bo przecież tacy kompozytorzy, jak Chopin, Karłowicz, Moniuszko, Paderewski, to obywatele świata. Ich utwory znane są wszędzie. Jest jeszcze jeden rys takich spotkań i dotyczy występujących tu artystów wykonujących utwory muzyki klasycznej. Dystyngowani, kulturalni mający wielki szacunek do każdego najmniejszego odbiorcy pokazują, że można najpiękniejsze treści przedstawić w sposób niezmiernie uroczysty, bo muzyka ta jest niczym świątynia. Gdy gra się utwory klasyków obowiązuje wyjątkowy strój, stąd panie występowały w długich sukniach, obowiązują też maniery z salonu. Warto dzieciom i młodzieży pokazywać najpiękniejsze perły polskiej kultury, warto przedstawiać wzorce o wysokich walorach kulturalnych.
Wiesław Pietruszak
Tekst przewodni dzisiejszego koncertu
„Jeszcze Polska nie zginęła”
Pieśń ta zrodziła się z marzeń nielicznych o wolnej Ojczyźnie, potem przez lata dodawała otuchy walczącym o wolność naszym przodkom, by 26 lutego roku 1927 została ogłoszona hymnem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej.

Józef Wybicki
Kiedy w lipcu roku 1797 powstała „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech” nikt nie przypuszczał, że ta, jak to określił Henryk Dąbrowski w liście do autora słów, Józefa Wybickiego, „piosneczka, do której żołnierze coraz więcej gustu nabierają” zataczać będzie coraz szersze kręgi i z czasem będzie zagrzewać Polaków do czynów heroicznych. Ponoć do melodii przyznawał się Michał Kleofas Ogiński, jednak nie znalazło to potwierdzenia w dokumentach. W wersji z roku 1797 utwór ten liczył sześć zwrotek. Pierwsza z nich brzmiała:
Jeszcze Polska nie umarła,
kiedy my żyjemy.
Co nam obca moc wydarła,
szablą odbijemy.
Dziś śpiewamy z tekstem trochę zmienionym, ale sens jest zachowany. Koncert, jaki odbędzie się w Szkole Podstawowej nr 1 w Drezdenku w najbliższą środę, poświęcimy pieśniom, które przez lata nas budowały. Wiele z nich śpiewaliśmy w czasie stanu wojennego i sądzę, że miały swoją moc. Tuż po wprowadzeniu stanu wojennego śpiewałem słynny „Mazur kajdaniarski” Waryńskiego z naciskiem na słowa „gwałt rodzi mściciela”. Tych pieśni było dużo więcej i znam to budujące uczucie, gdy się je wykonywało. Na przestrzeni wieków rolę hymnu Polaków pełniło kilka utworów: „Bogurodzica”, „Gaude Mater Polonia”, a także „Boże coś Polskę”. Ta ostatnia pieśń ma dość ciekawą historię, bowiem została napisana tuż po klęsce Napoleona ku czci cara Rosji z nadzieją, że jako król Polski przywróci Najjaśniejszą Rzeczpospolitą:
Wróć nowej Polsce świetność starożytną
I spraw, niech pod Nim szczęśliwą zostanie
Niech zaprzyjaźnione dwa narody kwitną,
I błogosławią Jego panowanie;
Car Mikołaj I, jak przystało na władcę podbitego narodu, nie zamierzał w żaden sposób ulec tym, którym w głowie by zaświtała myśl o wolnej Polsce: „Panowie, porzućcie marzenia, porzućcie marzenia! Potrafię bowiem poskromić porywy tych, co zechcą żyć nimi dalej. Potrafię przeszkodzić temu, aby ich marzenia nie wykraczały poza granice ich wyobraźni. Pomyślność Polski zawisła od jej zupełnego zjednoczenia z innymi narodami mojego cesarstwa”. Słowa te wypowiedział 30 lat później kolejny władca Rosji Aleksander II w roku 1856, ale oddawały one sens tego, co Mikołaj myślał o planach niepodległościowych nielicznych wówczas jeszcze Polaków. To bardzo ciekawe, bo tak w kraju dojrzewała rewolucja, gdyż kilka lat po carskich deklaracjach wybuchały powstania, których legenda pozwoliła nam nie zabliźniać rany podłości.
Dziś jest to pieśń, która nas łączy. Pieśń ta, taką mam nadzieję, czyni nas lepszymi. Stanowimy przy jej dźwiękach jakąś wspólnotę. Na moment jej wykonywania milkną wszystkie spory. Tak rozumiem sens hymnu.
Koncert, jaki odbędzie się 23 maja wykonają artyści znani już drezdeneckiej publiczności: Weronika Kujawa – sopran i Bartłomiej Tabor - fortepian
Wiesław Pietruszak